ŻYDOWSKIE MOTYWY
IV Międzynarodowy Festiwal Filmowy
... jest FESTIWAL ... jest GAZETA ...
Izraelski feminizm
Paweł Kośmiński po filmie "Bądżcie płodni i rozmnażajcie się"
Esencją kobiety jest troszczenie się. Jest szczęśliwa, gdy kochana jest przez męża i gdy daje. Obowiązkiem dziewczynek jest dom - mówi jedna z bohaterek filmu "Bądżcie płodni i rozmnażajcie się", matka 16 dzieci.
Tak film, jak i spotkanie z reżyserką przyciągnął liczna widownię. Skąd tak ogromne zainteresowanie tematyką kobiet w Izraelu? - Mnie interesuje temat macierzyństwa i to, jak traktowane są bezdzietne matki czy małżeństwa. Np. w Polsce nie mówi się o tym w ogóle albo bardzo mało. Z jednej strony niepłodność jest tematem tabu, z drugiej natomiast nie mówi się też o tych kobietach, które po prostu nie chcą być matkami - mówi 25-letnia Ania, antropolożka i feministka. - Nie miałam pojęcia na co idę, ale film naprawdę mnie dotknął - mówi Dominika.
Już podczas samej projekcji widać było, że reportażu izraelskiej reżyserki nie będzie tylko jednym z wielu festiwalowych filmów. Obraz Shosh Shlam wywołał wśród publiczności różne reakcje Wszystkim im towarzyszyło jednak jakby niedowierzanie, że tak się jeszcze żyje, że kobiety nawet bez chwili zastanowienia godzą się na taki model życia. - Mamo, ile zamierzasz mieć tych dzieci? - pyta dziewczynka, której od najmłodszych lat przypadła w udziale pomoc przy opiece nad jej kilkanaściorgiem rodzeństwa. Jej matka, dumna z tak licznego potomstwa, nie zmartwiłaby się, gdyby rodzina się powiększyła.
Bohaterkami filmu są kobiety, których jedynym zajęciem jest rodzenie i wychowywanie dzieci. Jedna z nich mówi: - Wyszłam za mąż, gdy miałam 17 lat. Przez 26 lat byłam w ciąży albo opiekowałam się dziećmi. Naprawdę żle się czułam, gdy nie byłam w ciąży lub dzieci się usamodzielniały.
Bohaterki filmu bycie żoną i matką traktują jako powołanie. Wychowywanie dzieci, opieka nad domem, przygotowywanie świąt to czynności, które wypełniają całe ich życie. - Chyba nie miałam czasu, by zastanawiać się, co robię dla siebie - przyznaje matka 14 dzieci. Z jednej strony kobiety wydają się być zadowolone ze swojego życia, ściśle stosują się do przepisów zawartych w Torze, kierują w swych codziennych sprawach słowami rabina, realizują jako kobiety-matki. Z drugiej jednak strony nasuwa się pytanie, czy ktoś wychowywany w takim modelu kulturowym może mieć w ogóle świadomość istnienia jakiegoś alternatywnego wzorca?
Yentl to kobieta świadoma, walcząca ze sprowadzającym kobietę do roli żony i matki wzorcem kulturowym. - Nie jestem matką, jaką moja matka chciałaby, żebym była - przyznaje bohaterka. Uważa jednak, że o wiele ważniejsze od wielodzietnej rodziny jest jej zdrowie psychiczne i zachowanie tożsamości z jednej strony oraz możliwość pełnego poświęcenia się każdemu dziecku z drugiej. Próbuje jednocześnie obnażyć pewne zakłamanie, jakie jej zdaniem rządzi światem kobiet żyjących wedle zasad podyktowanych przez społeczność ultraortodoksyjnych Żydów. - Chciałabym, by przestały wreszcie grać i pytać, ile dzieci ma każda z nas - mówi Yentl.
Jedna z uczestniczek spotkania z reżyserką zarzuciła jej, że przedstawiła problem zbyt jednostronnie, że nie pokazała żadnej kobiety, która całkowicie przeciwstawiłaby się takiemu wzorcowi. Shosh Shlam podkreśla jednak, że nie można zapominać o różnicach kulturowych, jakie dzielą świat Zachodu od świata ultraortodoksyjnych Żydów. - W tym drugim kobieta, która zdecydowała się na czwórkę dzieci to prawdziwa rewolucjonistka - przekonuje reżyserka. - W ogóle fakt, że główna bohaterka odważyła się mówić jest równorzędne z samobójstwem - dodaje. Po tym, jak film został wyświetlony w Izraelu, Yentl straciła pracę i stała się obiektem licznych oskarżeń oraz ogólnego potępienia.
Każda kobieta, która zdecyduje się przeciwstawić powszechnie przyjętemu modelowi, określana jest przez pozostałe jako ta, co ma problemy emocjonalne, która działa przeciw instynktowi, z której myśleniem musi być coś nie tak. - Chciałam pokazać tym filmem, co jest światem kobiety - podsumowuje reżyserka. Shosh Shlam przyznaje, że film może prowokować pytania o to, czy bohaterki filmu są ofiarami edukacji, czy słyszały o prawach kobiet. I - czy w ogóle kobiety mają wybór, jaki model rodziny wybrać?
|