ŻYDOWSKIE MOTYWY
III Międzynarodowy Festiwal Filmowy
... jest FESTIWAL ... jest GAZETA ...
Tora za złamane deski
Aleksandra Oniszk po filmie Roberta O. Curry "Taniec z Torą"
36 desek złamanych ciosem karate przez dwunastolatka. 18 poświęcone tym, w których życiu obecna była Tora . Drugie 18 - wszystkim dzieciom, które nie dożyły swojej Bar Micwy.
Taką wartość ma dla Zacharego Fine Alberta antyczny zwój Tory z Horowic w Czechach, który przetrwał rządy nazistów. Jednak świadectw osób, którym Tora (a raczej wiara) pozwoliły przeżyć Holokaust nie da się ocenić. Modlili się oni, a jednak Bóg ich nie usłyszał... Zginęły ich rodziny, przyjaciele, stracili wszystko. Nikogo jednak nie nienawidzą. Nienawiść napędza nienawiść. Proszą Boga o to, żeby ukarał ich oprawców - jeśli tylko oni żyją.
Robert O. Curry w swoim dokumencie "Taniec z Torą" opowiedział historię Tory, którą młody chłopak za samodzielnie zgromadzone fundusze przewiózł z Londynu, do Muzeum Holokaustu w Dallas. Wziął w ten sposób wielką odpowiedzialność za siebie, swoje życie i ludzi, którym od tej pory chciał pomagać. Każdym swoim uczynkiem postanowił czynić dobro. Autor filmu zdradził widzom po pokazie, że Zachary, chociaż chodzi dopiero do liceum, jest dziś sanitariuszem w karetce pogotowia. Jest najmłodszą osobą, która ukończyła taki kurs.
Film "Taniec z Torą" powstawał przez sześć lat. Stworzył go niezwykle ciekawy człowiek, który przez osiemnaście lat był księdzem katolickim. Teraz jest aktorem, modelem, podkłada głos oraz zajmuje się komedią improwizacyjną.
Po projekcji był czas na pytania. Jedno szczególnie kontrowersyjne zmusiło wszystkich do przemyśleń. W jakim stopniu autor jest właścicielem dzieła? Czy kobieta, która namalowała w Auschwitz rysunki, przypominające teraz wielu osobom o cierpieniach, powinny zostać jej zwrócone? Każde dzieło przecież ma swojego autora. Należy oddać je czy zostawić na swoim miejscu, by przypominały i przestrzegały kolejne pokolenia?
|