MILENKOWCE
Numer ukazał się 9 sierpnia 2000, ale czytać będziecie go jeszcze długo
Warto też zajrzeć do poprzedniego numeru gazety


   Przez semestr uczyłem się języka rosyjskiego. Z pewną satysfakcją używałem więc w Grodnie nielicznych znanych mi rosyjskich zwrotów. Na przykład w restauracji potrafiłem odczytać i w pewnym stopniu zrozumieć nazwy w karcie dań. Było to dla mnie naturalne - gdybym był w Paryżu, siliłbym się przecież na francuski - a jednak przez cały czas towarzyszyło mi poczucie niestosowności tego, co robię. 
   Oprowadzający nas grodzieńscy uczestnicy obozu "Polis" cierpliwie znosili moje rusofilskie zapędy, ale później, już w Polsce, powiedzieli z uśmiechem: "następnym razem mów w Grodnie po białorusku".
   Wracając, spotkałem w pociągu ośmiolatka. Miał na imię "Witalij - po rosyjsku". A po białorusku? "Witalis". Przyznał, że częściej słyszy rosyjską wersję tego imienia. Kiedy dwa dni później spotkałem go w Kuźnicy - tym razem nie z jego babcią, ale z ojcem - przywitałem się: "Cześć, Witalis!". "Tak, to Witalij." - odpowiedział z silnym akcentem na ostatnią sylabę jego tata.
   Teraz, dzień później, czytam o marzeniach jednego z naszych białoruskich kolegów: "by wszyscy mówili po białorusku".
   Widzę wreszcie, że mój wybór narzędzia komunikacji okazał się mimowolnym - dobrze, że tak nieznacznym - gestem poparcia dla władzy, której polityka wymusi na Witalisie, by został Witalijem.
Piotr Toczyski        
R E D A K C J A
*Na początek: jak i dlaczego oceniamy
Oceniać obiektywnie
O konformizmie krytyków
Quo vadis, krytyku?
*Z Grodna
Grodzianie o swoim mieście
Impresje z dworca
Dwa grodzieńskie obrazki
Białoruski gitarzysta
Ratusza
Jedenaste: nie przemycaj
*W  Milenkowcach
Starość tutaj jest pokutš
Rozmowa o cerkwii
Za Niemców
Feminizm w Milenkowcach
*Jeszcze o językach na Białorusi
By wszyscy mówili po białorusku
Gdzie się uczy Wiktor?
Odwiedziłem w Grodnie kościół
*Film o prawach człowieka
Ciałem konającego wstrząsa... 
*Odkrywamy i kręcimy
Coraz głębiej
Filmować każdy może